trzynaśnie
2010-08-09
To znów się dzieje. Dziwnie jest. Chyba inaczej nie potrafimy. Albo wszystko, albo nic.
Nie wiem, jak mam się z tym wszystkim czuć.
I nie wiem czemu znów przybieram inne imię...
dwanaście
2010-05-02
Patrzę w twoje oczy, wyobrażając sobie życie bez ciebie... I dostaję miłosnego kopa, niczym pan Example.
Takie rzeczy nie dzieją się same z siebie. Coś musi za tym wszystkim stać. Może przeczytany i przemyślany Alchemik? Cóż, nie wiem, co to było, ale teraz jest jak jest. Znów wniosek, że to nie faza pierwsza, ani nawet druga. Tylko takie coś potem.
Kiedy kochasz nie "dla czegoś", a "pomimo". Moich i twoich wad. Nienormalności. Esemesów od naszych-innych, bo my zawsze kogoś mamy. Choćby niewspólnych przyjaciół...
Chyba jestem za młoda, by o czymś myśleć. Ale mogę o tym śnić. TO by niczego między nami nie zmieniło. Ale na świecie - owszem. TO się nie stanie. Choć reakcję na pana D. czy specyficzną muzykę chciałabym zobaczyć.
Na razie zostaniemy tak, jak jesteśmy. Poczytasz mi Dostojewskiego w oryginale. Ja pośpiewam. Pośpię. Wtulona bezpiecznie, tak blisko serca.
Nie mam do ciebie sentymentu. (I nie jestem sentymenciarą!) Mam do ciebie uczucie.
Miłość.
jedenaście
2010-04-11
Ktoś gdzieś napisał (nie ogarniam... no i sporo czytam ostatnio), że w takich momentach weryfikuje się swoje znajomości. Dopiero w obliczu tragedii dowiadujemy się, jakich mamy kolegów czy fejsbukowych przyjaciół. A ja mam ciebie i dziękuję.
W historii naszego świata to drugie takie wydarzenie - takie smutne, pełne bólu, żalu i pytań. Ta nagła pustka. Pamiętasz? Jasne, że tak. To było wtedy, gdy pierwszy raz przywdziałam swoje skrzydlate miano. Dzień, w którym pokochałam niebo. Moment oderwania się od ziemi. Spełnienia marzeń.
A tu taki cios. No nic. Powiedz mi, co mogę z tego wyciągnąć dla siebie? Jakaś rada, nauczka, lekcja? Co mogę zrobić?
Poza rozmowami o kruchości życia. I o metaforze spadania i katastrofy samolotowej w czyjejś piosence.
Wiesz, gdyby nie ty, twoja obecność... Nie wiem, co bym zrobiła. Wczoraj, dzisiaj i ponad pięć lat temu.
Trzymam cie za rękę i mówię: czas pokaże. I zaleczy rany.
dziesięć
2010-04-03
Nie myśl, że nie pamiętam o tobie.
Powiedz to! Napisz to! Wyrzuć to z siebie!
Krótki skan z mięśnia pod mostkiem:
Minął rok, odkąd jestem z K... na poważniej. Konkretnie, pierwszego kwietnia, w dniu wszystkich głupców - żeby nikt naszej deklaracji nie wziął na serio. Ryczałabym jak bóbr, gdyby mnie to cokolwiek obchodziło. Mnie albo K... Zdałam sobie sprawę, że nie łączy mnie z nim nic, poza m i s. W tej dokładnie kolejności. On robi M, a potem jest s. I albo jest sto procent jedności, albo lodowata pustka. Bez stanów pomiędzy, bez codzienności, tylko spotkania od święta. Święta Miłości, na przykład. Zerwaliśmy.
Piszę do ciebie wiersze. A może do kogoś innego? W każdym bądź razie piszę, jak prosiłeś. Nie są optymistyczne, ale - przepraszam - nie wymagaj zbyt wiele.
To tylko ja. I moje słowa, rozsypane jak korale Której nić
Zerwałeś.
dziewięć
2010-02-28
Pod wpływem ludzkiej, niewinnej radości.
Nadużywam słowa "kocham", nie tylko po polsku. Bawię się w wykształconą. Chcę być podziwiana, ale nie sławna. Mieć znajomych, ale nie kolegów. A o przyjaciołach nawet nie myślę. Robię to, na co mam ochotę i sama sobie wyznaczam kierunek. A także zwrot i wartość.
A ty? Gdzie ty jesteś w tym wszystkim?
No więc właśnie - nie ma cię. (Odpowiedź TAK na pewne pytanie się nie liczy.)
Widzę szczęście innych. Wykreowane. Zagrane. Sztuczne. Brakuje mi realizmu pewnego człowieka z szorstkimi, nieogolonymi policzkami i zagubieniem w oczach.
Zagryzam wargi i przytulam kota. Opróżniam butelkę i nucę po cichu. Nieważne piosenki.
Jesteś? A może cię nie ma? A chciałabym, byś był? A co mówisz? Co powiesz na to? Jak skomentujesz to, co robię?
Ktoś mi kiedyś powiedział, że faceci są jak autobusy - zawsze będzie następny. Ale ty byłeś pierwszy. Jesteś wyjątkowy. I, proszę, nawet mi nie mów nic o byciu szoferem. O samochodach. O porwaniu. O ciepłym, letnim dniu. Jedno słowo, hasło, spojrzenie, obrazek, a wspomnienia zalewają jak po przerwaniu tamy.
Ty jesteś... Brakuje mi słów.
Znów pozwalam się ranić i znów udaję, że guzik mnie to obchodzi.
osiem
2010-02-25
Będziesz zbierać kwiaty będziesz się uśmiechać będziesz liczyć gwiazdy będziesz na mnie czekać
I ty właśnie ty będziesz moją damą i ty tylko ty będziesz moją panią...
Och, wybacz skarbie, ale z Markiem kojarzy mi się ktoś inny.
Tak, sama nie wiem, czego i kogo chcę. Jestem pieprzoną materialistką.
siedem
2010-02-23
Tego mi było trzeba.
Nie mam na myśli pobierania krwi. Ale to... tak dobrze, że wiesz pewne rzeczy. Że możesz wziąć mnie za rękę i powiedzieć: nie panikuj, nie boisz się ani się nie brzydzisz krwi, nie jesteś nią, pamiętasz ją? Ona o mało nie zemdlała, zzieleniała, bo jest przecież taka ą i ę, och, biedna, delikatna, co on z nią miał, ale ty taka nie jesteś, przecież wiesz...
No, racja. Ale i tak mi wstyd za ten lekki atak paniki.
Codzienność. Normalność. Czyjeś uzależnienie od Arabiki.
Malarz i nie jego dzieło. Światy i zdarzenia. Pomysły, sny, łączenie wszystkiego w całość. Obietnica jagodzianki.
Lubię z tobą rozmawiać, nikt inny nie musi tego rozumieć.
Nasze rozmowy kluczem do odczytania tego, co mamy nadzieję po sobie zostawić.
Wspólnie dokonajmy wyboru.
sześć
2010-02-21
Rozdzieliła nas geografia.
Byłam TAM, w miejscu, które kocham całym sercem - tak bardzo, jak można kochać brudne chodniki, ludzi o innej mentalności, nieciekawą architekturę i to COŚ w powietrzu, pełnym spalin. A ty zostałeś w domu, taką przynajmniej mam nadzieję. Zresztą, co mi do tego? I co z tego, przy okazji. Tak, nie, nie wiem, nieważne.
Wróciłam i mogę opowiadać. I wiesz, nawet nie musisz słuchać ani udawać, że słuchasz. Ja muszę się wygadać i nie proszę o opinię.
A muzyki będziemy słuchać razem. No chyba, że sobie pójdziesz. (Lubię to zdziwienie innych, które jest reakcją na moją odpowiedź. Sami pytali "dlaczego?" i czego się mieli spodziewać?...) Ktoś może mieć rację i wiedzieć doskonale, co czuję, choć nigdy mnie nie widział na oczy i nawet nie e-mailowaliśmy ze sobą.
Obiecałam ci coś przed wyjazdem. Dotrzymałam słowa. To nie kwestia "byłam zajęta, nie miałam czasu" ani nawet "byłam zbyt zmęczona". Odpada też "nie wiedziałam, gdzie jestem" - zawsze wiem, jak do niego trafić. Po prostu musiałam udowodnić tobie, że ktoś nie jest mi potrzebny.
I jak to dalej będzie? Będziemy udawać, że wszystko jest w porządku? Czy robić rzeczy, bo znamy siebie tak doskonale?
Nie potrafię cię zaskoczyć smakiem czekolady. Nie umiesz mnie rozzłościć byciem kimś, kim nie jesteś.
Brakowało mi ciebie i earl greya w łóżku.
pięć
2010-02-01
Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak ciężko jest mi znaleźć jakiekolwiek zajęcie, jeśli wszystko do tej pory robiliśmy razem?
Pisanie? Brakuje mi twoich krytycznych komentarzy, wykłócania się o przecinek i pytań "ale o co chodzi?" po przeczytaniu kolejnego fragmentu wyrwanego z kontekstu.
Słuchanie muzyki? A która piosenka nie przypomni mi o tobie?
Wczoraj były zakupy. Króliczki, cukier, torby, jeszcze trochę króliczków, więcej cukru pod różnymi postaciami, angielski, perfumy i kawa z mlekiem. Nie, nie piję. Ja popijam.
Sercobójca rozbrzmiewa w mojej głowie. Daje dawkę energii, która na dłuższą metę nudzi. Wracam do udzielania się w społeczeństwie, które potrafi obyć się beze mnie.
cztery
2010-01-28
Mój drogi, Znowu mam ochotę pisać do ciebie listy. Czy je przeczytasz, czy też nie - to nieistotne. Chcę znów to robić.
Wiesz, to nawet zabawne. Mój poprzedni blog z listami umarł właściwie sam z siebie, ot, wisi gdzieś w sieci. Owszem, odwiedzam go, jak na przykład teraz, gdy szukam swoich niby-wierszy. (Przy okazji: czyżbyś był jedynym, który rozumie, dlaczego tak je nazywam?)
Powstał też zimą albo wczesną wiosną. Pamiętasz może kiedy? To ułatwiłoby mi sprawę. No nic, sprawdzę. Zadedykowałam go tobie, w całości, mimo że niektóre listy, wiersze, ogółem - teksty, nie były do ciebie skierowane.
Ale... tak jak powiedziałam ostatnio na głos... nie ma osoby, której powiedziałabym sto procent wszystkiego, co mówię, myślę, czuję, słyszę, czytam i tak dalej. Przyjaciele i bliscy dostają odpowiednią dla nich ilość punktów procentowych i na ich podstawie tworzą sobie obraz. Ty jako jedyny dostawałeś jakieś dziewięćdziesiąt pięć procent. A może i więcej, w niektórych chwilach.
Tak, wspominam niektóre momenty. Wiesz, które. Czy żałuję? A mam czego? Nie, to nie tak, że nie mam o czym opowiadać. Po prostu nie chcę. Wspominam dla siebie, nie muszę, nie chcę się tym dzielić.
Pozwól mi zostać. Kocham prywatne radio. To tylko algorytm, który dobiera losowo muzykę, ale... bardzo często i bardzo dobrze trafia w mój nastrój. Jakby tam siedział ktoś i wiedział, czego chcę słuchać. Często nawet, gdy sama nie wiem, co jest odpowiednie.
Może cisza?
|